12 lip 2015

Wakacje!

Witam, po dłuższej nieobecności. Jak wiadomo na początku wakacji nie miałam czasu na pisanie z powodu wyjazdu. Raptem kilka dni temu wróciłam, a już jutro jadę do Sopotu. Niestety pogoda się nieco zepsuła, ale mam nadzieję, że od jutra trochę się ociepli. We Wrocławiu i w Warszawie za to było gorąco, bardzo gorąco.
Co do tego wyjazdu mogę także powiedzieć, że po raz pierwszy byłam we Wrocławiu i bardzo urzekło mnie to miasto, jego klimat, w przeciwieństwie do naszej stolicy, którą już odwiedzałam kilka razy i darzę raczej umiarkowaną sympatią.
Na zakończenie oczywiście kilka fotek z wycieczki, a w następnym poście pocztówek, których się trochę uzbierało, podczas mojej nieobecności na blogu. Szczególnie chcę się pochwalić widokówką z Izraela, gdyż ostatnio żadna kartka z dalekiego państwa mi się nie trafiła.
Miłego wieczoru!
I pogody.. :)






































23 maj 2015

Majowy Paryż..

Równy rok temu byłam w Paryżu i oczywiście było pięknie... Obecnie jednak nie podziwiam miasta w wymiarze 5D  (a nawet i więcej), a jedynie na pocztówkach, które otrzymałam niedawno. Kartki są piękne, dwie panoramiczne z Marsylii, a jedna ze stolicy.
Jeszcze miesiąc... i spokój. Dawno nie pisałam postów, ponieważ miałam całkowitego lenia. Na szczęście wakacje zbliżają się wielkimi krokami, więc także znajdzie się czas na to co lubię najbardziej.
Dzisiejszy ranek, podobnie jak poprzednią niedzielę spędziłam nad  jeziorkiem, na rybkach. 7 h patrzenia w jeden punkt... dla mnie wyśmienite! Normalnie, jestem straszną gadułą, nikt nie potrafi mnie przegadać... a na rybach całkowity spokój. Bardzo cieszę się, że wróciłam do wędkarstwa, bo taki reset myśli jest przydatny choć raz w tygodniu.
A na co dzień, nie mogę odgarnąć myśli od wakacji... Pierwsza podróż już 4 lipca, pierw do Wrocławia, a później pendolino i Warszawa. Nie mogę się doczekać! Pierwszy raz jadę na kilka dni "na własną rękę". Hotele już są, plan też, potrzeba jeszcze biletów pkp i... wakacji :)
Pocztówki nowe będą, o czym pisać też, same pozytywy.
A teraz mykam na spacer, korzystać z pogody.







13 kwi 2015

Chwalipięta.

Dziś przede wszystkim piszę, aby się pochwalić. Otóż, jakiś czas temu zapisałam się na konkurs geograficzny, dość niechętnie, ponieważ miał on odbyć się w niedzielę, nikt nie wiedział o nim praktycznie nic, jaki to typ, jakie były wcześniejsze edycje. Problemem było także to, że startowało się w nim grupowo, tak więc, potrzebowałam poszukać 2 osób, które chciałyby ze mną startować. Jakoś dałam radę i zmęczona, po piątkowej wycieczce rowerowo-wędkarskiej, w sobotę rano wstałam i pojechaliśmy 2 drużynami ze szkoły do Torunia. Tam pisaliśmy każdy z osobna test. 50 pytań zamkniętych na 50 min. Startowało, aż 50 drużyn z całej Polski. Po około 1,5h po konkursie ogłoszono wyniki. Ku naszemu zdziwieniu, zespół zdobył 3 miejsce i od razu musieliśmy wziąć udział w ustnym finale. Tam dzięki szczęściu i taktyce zachowaliśmy nasze 3 miejsce, dzięki czemu zostaliśmy laureatami, co upoważnia nas do pominięcia rekrutacji na studia na UMK. Otrzymaliśmy, więc indeks na wydział geograficzny i pedagogiczny oraz nagrody rzeczowe. Muszę przyznać, że to wielka niespodzianka, która bardzo podniosła mnie na duchu i rzecz jasna poczułam, że moja wcześniejsza praca została doceniona.
Jak też wcześniej napomknęłam w piątek byłam na rybach w klimatycznym Dziarnowie. Była piękna pogoda, w przeciwieństwie do dziś, dlatego należało ją dobrze wykorzystać.











5 kwi 2015

Święta, święta i prawie po.. + pocztówka z Watykanu

Na początku już pragnę złożyć wszystkim czytającym spokojnych i radosnych świąt, a jutro raczej suchego dyngusa, patrząc może ze swojej perspektywy... no chyba, że ktoś chce to i mokrego! Dziś szybki post, czas wolny całkowicie mnie rozleniwił i pokażę jedynie pocztówki- jedna, którą 'zamówiłam' na facebooku u pewnej pani, przybyła z Watykanu, a drugą zaś z Rzymu oraz świąteczno-wiosenne motywy w moim domu. I nic więcej nie mam już do dodania....
Pozdrawiam










2 kwi 2015

Nelitossss atelier...

Albo po prostu moja kuchnia. Dziś trochę czasu spędziłam właśnie tam, gotując obiad. Postanowiłam zrobić burgera, ale na pewno nie w formie fast fooda. (niżej zdjęcia) Rano ruszyłam do sklepu, żeby móc wcześniej upiec bułki. Przepis na nie jest prosty, ale zanim będą gotowe należy poczekać 2,5h. Następnie przygotowałam kurczaka w panierce, czyli kolejno w mące, wodzie i mące- tak trzykrotnie. Dodatkowo usmażyłam frytki, ale nie mrożone, a normalne, pokrojone ręcznie. Ostatnio tylko takie przemawiają do mnie smakiem. Trochę bałaganu narobiłam w kuchni, ale było warto. Bułeczki wyszły bardzo dobre, kurczak taki jak lubię, czyli soczysty i pikantny, a z majonezem, keczupem, serem i sałatą  wszystko stanowiło idealne połączenie. Takie mini, ale syte burgery przy okazji cieszą też oko. Jeśli ktoś chciałby wypróbować przepisu na bułeczki- oto on;
-500 g mąki
-1/4 kostki masła
-Szklanka mleka
-10g drożdży
-2 łyżki cukru
Na początku należy rozpuścić drożdże z cukrem i ciepłym mlekiem. Odstawić na kwadrans. Następnie przesiać mąkę i dodać do niej cały roztwór z drożdżami, masło i sól. Wyrobić rękoma dokładnie ciasto tak, aby odklejało się od rąk oraz by nie odrywały się kawałki przy rozciąganiu. Odłożyć w ciepłe miejsce na godzinę. Po upływie czasu uformować kulki (8-10) i rozłożyć na papierze do pieczenia na blachę. Odczekać kolejną godzinę po której należy posmarować mlekiem i posypać sezamem. Piec w temp.180 st przez około 20 minut. Zdecydowanie polecam, gdy ktoś ma ochotę i czas by się pobawić w kuchni.